Jeszcze pięć lat temu zamontowanie kolimatora na rewolwerze oznaczało wizytę u rusznikarza, frezowanie top strapu i modlitwę, żeby otwór trafił idealnie w oś. Smith & Wesson skraca tę drogę do zakupu jednej części za 70 dolarów. Do naszej redakcji trafiła informacja o czterech nowych montażach direct mount, które firma wprowadziła równolegle z rozwojem swojej rewolwerowej linii do noszenia ukrytego — i jest to sygnał, że optics-ready przestaje być domeną wyłącznie pistoletów samopowtarzalnych.

fot. smith-wesson.com
Co dokładnie oferuje S&W
Rodzina montaży obejmuje cztery warianty, każdy w jednakowej cenie 70 USD:


- AIMPOINT ACRO REVOLVER RED DOT MOUNT (SKU 14627) — bezpośredni montaż pod system Aimpoint Acro
- DELTAPOINT PRO REVOLVER RED DOT MOUNT (SKU 14628) — pod Leupold DeltaPoint Pro
- TRIJICON RMR REVOLVER RED DOT MOUNT (SKU 14629) — pod footprint Trijicon RMR
- REVOLVER PIC RAIL RED DOT MOUNT (SKU 13906) — uniwersalna szyna Picatinny MIL-STD-1913
Pierwsze trzy to montaże dedykowane pod konkretny footprint kolimatora — bez adapterów, bez pośrednich płytek. Czwarty, na szynie Picatinny, otwiera pole dla szerszego katalogu optyki kompatybilnej ze standardem 1913, kosztem nieco większej wysokości nad linią lufy. To rozwiązanie bardziej uniwersalne, ale mniej „chirurgiczne” niż dedykowane footprinty — kompromis, który każdy użytkownik musi rozważyć sam, w zależności od tego, czy ma już konkretny model kolimatora, czy dopiero wybiera.
Jak to działa mechanicznie — i gdzie leży ograniczenie
Montaż zastępuje fabryczny zespół regulowanej szczerbinki tylnej (adjustable rear sight assembly) na top strapie rewolweru. To kluczowe zastrzeżenie: system pasuje wyłącznie do rewolwerów S&W produkowanych po 1993 roku, wyposażonych w ten konkretny typ szczerbinki regulowanej — a więc ram K, L, N i X w wersjach adjustable-sight. Starsze egzemplarze, modele z utrwaloną (fixed) muszką tylną, czy konstrukcje ram J w wersjach bez regulacji, odpadają automatycznie. To nie jest uniwersalny adapter na każdy rewolwer S&W, jaki kiedykolwiek opuścił fabrykę w Springfield — to rozwiązanie zaprojektowane pod konkretną, dość szeroką, ale wciąż zamkniętą grupę modeli.

Wariant z szyną Picatinny idzie o krok dalej niż pozostałe trzy — wykorzystuje wywiercony i gwintowany top strap, co sugeruje, że mówimy tu o integracji trwalszej niż zwykłe wpięcie w miejsce szczerbinki. Dla użytkownika oznacza to montaż fabryczny, powtarzalny, bez ryzyka błędu frezerskiego — ale też decyzję, którą trudniej odwrócić niż wymianę celownika otwartego.
Kontekst rynkowy: rewolwer wraca do gry optycznej
Premiera montaży nie jest przypadkowa. S&W rozwija równolegle serię rewolwerów kompaktowych do noszenia ukrytego, w tym Model 940 i 940-3 w kalibrze 9mm z ukrytym kurkiem (hammerless) — konstrukcję typowo obliczoną na EDC, gdzie liczy się szybkość dobycia i brak elementów zaczepiających o odzież. Fabryczna gotowość pod kolimator w takim segmencie to novum. Przez dekady optyka miniaturowa była zarezerwowana niemal wyłącznie dla pistoletów samopowtarzalnych — slide milling, RMR-cut, MOS. Rewolwer, z racji konstrukcji górnej części szkieletu i braku ruchomego zamka, stawiał inne wyzwania montażowe, więc rynek aftermarketowy (m.in. montaże frezowane na zlecenie) rozwijał się wolniej i drożej.

To, że duży producent wprowadza fabryczny katalog czterech gotowych rozwiązań w cenie jednej setki dolarów, zamiast pozostawiać temat rusznikarzom, wpisuje się w szerszy trend „optics-ready as standard” — najpierw pistolety, potem karabinki, teraz rewolwery.
Dla kogo to ma sens
Adresatem są przede wszystkim posiadacze nowszych rewolwerów S&W ram K/L/N/X z regulowaną szczerbinką, którzy rozważali montaż kolimatora i albo odkładali decyzję z powodu kosztów obróbki mechanicznej, albo obawiali się nieodwracalnej ingerencji w broń. Fabryczna, certyfikowana opcja usuwa część tego ryzyka — choć nie całe, bo wariant Picatinny nadal wymaga wiercenia i gwintowania top strapu.

Na tle rynku to ruch spóźniony względem segmentu pistoletów, ale w rewolwerach — pierwszy tej skali od dużego producenta. Czy przełoży się na realny wzrost popularności red dotów w tej kategorii broni, pokaże dopiero to, ile modeli S&W w kolejnych rocznikach trafi do sprzedaży już z fabrycznie przygotowanym top strapem, a nie tylko z osobno dokupywanym montażem.